czwartek, 31 października 2013

Były sobie plany...

Tak jak w tytule, były sobie piękne plany, ale już ich nie ma. Jak to zwykle ze mną bywa, mam słomiany zapał. Dużo sobie wyobrażam, przyrzekam, obiecuje, a i tak nic z tego nie wychodzi. Dlaczego ? Nie mam pojęcia.
  Kolejna kieca uszyta i odwieczny problem - nie ma kto mi zdjęcia zrobić. Znaczy się ma, ale zawsze jest 100 tysięcy różnych rzeczy do zrobienia i nigdy nie wychodzi, potem się zapomina i tak ubrania leżą schowane przed światem. Mam naprawdę sporo do nadrobienia !

  A teraz może trochę o zupełnie innych sprawach - o moich innych pasjach niż "robótki ręczne". Uwielbiam góry ! Po zdobyciu większości polskich szczytów i oczywiście tego najwyższego - Rysy (oczywiście słowackie też - 1503), nabrałam ochoty na coś więcej i tak oto zamarzyło mi się:
    - zdobycie w 2014 roku Gerlacha (Gierlacha)
    - zdobycie w 2016-17 Mont Blanc
    - a jak dobrze pójdzie to chciałabym zdobyć Wielką Koronę Tatr (14 najwyższych szczytów).
Także, rozpoczęłam intensywny trening i mam nadzieję, że moje marzenia się urzeczywistnią.

Obiecuję, że następny post będzie już 100% szyciowy :p