czwartek, 31 października 2013

Były sobie plany...

Tak jak w tytule, były sobie piękne plany, ale już ich nie ma. Jak to zwykle ze mną bywa, mam słomiany zapał. Dużo sobie wyobrażam, przyrzekam, obiecuje, a i tak nic z tego nie wychodzi. Dlaczego ? Nie mam pojęcia.
  Kolejna kieca uszyta i odwieczny problem - nie ma kto mi zdjęcia zrobić. Znaczy się ma, ale zawsze jest 100 tysięcy różnych rzeczy do zrobienia i nigdy nie wychodzi, potem się zapomina i tak ubrania leżą schowane przed światem. Mam naprawdę sporo do nadrobienia !

  A teraz może trochę o zupełnie innych sprawach - o moich innych pasjach niż "robótki ręczne". Uwielbiam góry ! Po zdobyciu większości polskich szczytów i oczywiście tego najwyższego - Rysy (oczywiście słowackie też - 1503), nabrałam ochoty na coś więcej i tak oto zamarzyło mi się:
    - zdobycie w 2014 roku Gerlacha (Gierlacha)
    - zdobycie w 2016-17 Mont Blanc
    - a jak dobrze pójdzie to chciałabym zdobyć Wielką Koronę Tatr (14 najwyższych szczytów).
Także, rozpoczęłam intensywny trening i mam nadzieję, że moje marzenia się urzeczywistnią.

Obiecuję, że następny post będzie już 100% szyciowy :p

wtorek, 3 września 2013

"Welcome to Jamaica"

I kolejna porcja kolczyków. Ubolewam strasznie nad tym, że osobiście nie posiadam dobrego aparatu, ponieważ namówienie mojego faceta na zrobienie małej sesji kilku ubrań mija się z celem. Może już niedługo :)




niedziela, 2 czerwca 2013

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Reaktywacja

Najwyższa pora wrócić do bloga. Brakowało mi czasu, siły, samozaparcia, a choroba całkowicie mnie rozleniwiła. 

Zatęskniłam za szyciem. Widzę wszędzie tyle pięknych sukienek, bluzek, spódnic, że pojawia się zaraz u mnie chęć posiadania ich wszystkich. Tylko zamiast odkładać pieniążki na konkretnie wypatrzony ciuszek w sklepie to kombinuje jak tu sobie coś takiego samej uszyć. I choć koszty pewnie wyjdą porównywalne to jednak satysfakcja ze zrobienia czegoś samodzielnie jest tak ogromna, że przyćmiewa mi czasem zdrowy rozsądek. No bo przecież ile to nerwów kosztuje, ile czasu zżera.. 

Tak było zeszłego lata kiedy w sklepach pojawiły się modne, lekkie, szyfonowe, asymetryczne spódnice. Postanowiłam też taką mieć. A że jak coś jest modne to i cena zaraz w sklepach wzrasta to postanowiłam uszyć sobie sama, za dużo mniejsze pieniądze. Był to tez początek mojej przygody z szyciem. 
Efekty poniżej :)




czwartek, 31 stycznia 2013

Marzenia się spełniają

Po prawie miesiącu przerwy w blogowaniu, pragnę wszystkim oznajmić, że od 28 stycznia jestem pełnoprawnym inżynierem architektem. Moje największe marzenie się spełniło. Jeszcze tylko magisterka, uprawnienia i może uda znaleźć mi się pracę :p

Także zaszywam się w moim pokoju i oddaje się swoim największym pasjom jakim są soutache i szycie. Mam nadzieje, że jutro uda mi się wrzucić kilka zdjęć dotychczasowych moich dokonań, bo sama nie mam odpowiedniego sprzętu i muszę liczyć na mojego kochanego Pana Fotografa :*

Mała zapowiedź.

  
Kolczyki sutasz z kryształkami Swarovskiego, koralikami toho, chryzokolą, turkusem oraz srebrnymi elementami próby 925.


Pozdrawiam ciepło,
B&W

środa, 2 stycznia 2013

Od początku...

Od czego by tu zacząć ?  Hmm...

Może zacznę od przywitania się :). Mam na imię Emilia i pragnę się z Wami podzielić wszystkim tym co wyszło spod mojej ręki i spróbować choć trochę przedstawić mój świat.

Blog będzie dotyczył wszystkiego co handmade. Od decoupage'u, po scrapbooking, soutache i szycie, chociaż te dwa ostatnie niewątpliwie podbiły moje serce.
Zaznaczam, że jestem samoukiem i powstałe twory powstawały na zasadzie prób i błędów. Trochę podpatrzone, trochę własnej inwencji twórczej i tak jakoś wychodzi. A jak, to już zostawiam ocenie Wam :)




Pozdrawiam ciepło,
B&W